KWC na wypadanie włosów! Działa już po dwóch aplikacjach | Dermena żel hamujący wypadanie włosów

Szykowałam się do pisania tego postu bardzo długo, a to wszystko dlatego, że chciałam przetestować produkt, o którym mowa wszerz i wzdłuż. Od zawsze wypadały mi włosy, nie była to jakaś przerażająca ilość, ale sięgałam po wcierki i maseczki do włosów, które miały to zniwelować. Po czasie było okej. Ta zima dotknęła jednak moje włosy dogłębnie. Na szczotce zostawały ich setki, tak samo w wannie czy w dłoniach po lekkim przeczesaniu. Wystraszyłam się i zaczęłam szperać w Internecie. Trafiłam na żel hamujący wypadanie włosów od Dermeny. 3,9/5 opinia na Wizażu, poczytałam komentarze i postanowiłam spróbować.. NIE ŻAŁUJĘ!

Czytaj dalej »

Naturalny, tani i skuteczny, czyli peeling do ciała Organic Shop - mango z Kenii

Owocowe zapachy to coś, co uwielbiam wszędzie - w jedzeniu, perfumach, kosmetykach. Do tego, gdy coś ma przyjemną konsystencję, estetyczne opakowanie, niską cenę oraz cudowne działanie, od razu staje się moim ulubieńcem! O czym mowa? O peelingu Organic Shop!

Czytaj dalej »

Denko - luty | Porządki w kolorówce!

Luty minął mi bardzo szybko. W sumie - to dobrze! Bo to jest jednoznaczne z tym, że niedługo wiosna zawita u nas na stałe. Ach, jak ja bym już chciała wsunąć trampki i katanę, zamiast grubych szali, i kurtek :-) No i słońce, które zawsze poprawia humor, i dodaje motywacji. Jeszcze trochę i mam nadzieję, że to wszystko się spełni! Póki co, mam Wam do pokazania produkty, które zużyłam w lutym i te, które wyrzuciłam robiąc porządki - głównie w kolorówce. 


Na sam początek ciało - tutaj szału nie ma. Kilka żeli pod prysznic, suchy szampon.


  • Dermofuture, żel pod prysznic - pisałam o nim tutaj.
  • Isana, żel pod prysznic Marakuja&Kokos - przepiękny zapach i fajnie się sprawdzał, ja osobiście lubię te żele z Isany
  • Cien, żel pod prysznic Drzewo sandałowe&Marakuja - po te żele Cien sięgam też bardzo często, ta wersja po raz drugi stoi u mnie w łazience


  • Isana, pianka do golenia - od kilku lat jej używam i nie narzekam :) Tania, fajnie działa, pięknie pachnie i jest wydajna.
  • Avon, peeling do ciała truskawkowy - ten gagatek zapach ma niesamowity! Niestety, drobinki są prawie nieodczuwalne, w dodatku jest bardzo kremowy. Jako żel pod prysznic TAK, jako peeling NIE.


  • Batiste, suchy szampon wersja Tropical - to mój pierwszy Batiste i chyba ostatni. Używam suchego szamponu Isana i według mnie jest zdecydowanie lepszy. Miałam wrażenie, że Batiste nie robił nic z moimi włosami, nie odświeżał ich, nie dodawał objętości. Strasznie się zawiodłam. 


  • Kolastyna, emulsja do opalania - przy okazji porządków wyrzuciłam też ten produkt. Miał niski SPF, ale idealnie spisywał się na ramiona i ręce. Nie były spalone, a ładnie i delikatnie opalone.
  • Mariza, krem do rąk - pisałam o nim tutaj.
  • Balea, krem do rąk - bardzo przyjemny krem. Jak tylko będę miała okazję, to z chęcią powrócę. Pięknie pachniał, nie był za tłusty, szybko się wchłaniał i bardzo ładnie nawilżał.
Pielęgnacja twarzy.

  • Garnier, płyn micelarny - nie wiem, które to już opakowania tego płynu u mnie. Kolejne stoi na toaletce, a jedno leży w zapasach. Używam do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu. Nie wyobrażam sobie zmiany tego płynu na inny. Moim zdaniem jest najlepszy.
  • Bielenda, TRĄDZIK tonik - chyba najlepszy tonik, jaki używałam! Skład całkiem fajny, a działanie niesamowite. Kupiony przez przypadek. Dobrze, że opisuję te produkty, bo zapomniałam, że miałam go kupić ponownie :-) 

  • Isana, płatki kosmetyczne - lubię je, ale częściej sięgam po te Biedronkowe.
  • Purederm, plastry na nos - to moje pierwsze plastry i sprawdzały się okej. Dobrze oczyszczały, chociaż ja nie mam za dużych problemów z wągrami na nosie. Ciężko było wytrzymać początkowo zapach, więc polecam oddychać buzią podczas nakładania ich na nos :-)
  • Garnier, 3w1 maska/żel/peeling - próbka z jakiejś gazety i szczerze mówiąc, bardzo mi się spodobała. Szkoda, że nie sprzedają tego produktu właśnie w formie saszetek, na pewno sięgałabym po nią od czasu do czasu. 
  • Rival de Loop, krem pod oczy - pisałam o nim tutaj.

Kolorówka.

  • Bell, Zoom Zoom Mascara - używałam jej tylko kilka razy, bo dostałam od siostry, u której się ten tusz nie sprawdził. U mnie też nie robił efektu wow.
  • Avon, Super Extend Extreme - z tym tuszem historia jest taka sama jak z powyższym - dostałam od siostry. Był lepszy, niż ten z Bell. Ładnie podnosił rzęsy i miał kruczoczarny kolor.
  • Maybelline, One by One - porównywałam go tutaj z poniższym tuszem.
  • Maybelline, The Rocket Volum' Express - porównywałam go tutaj z powyższym tuszem.
  • Rimmel, Volume Colourist - ładnie wydłużał rzęsy i to wszystko. Nie pogrubiał, potrafił je czasem posklejać, no i nic a nic ich nie przyciemnił.
  • Avon, Mega Effects - tusz w trochę innej formie, która mi się w sumie spodobała. Bardzo lubiłam jego działanie - podkręcał, pogrubiał, wydłużał. Jak będziecie miały ochotę, to polecam wypróbować.
  • Eveline, odżywka do rzęs - pisałam o niej tutaj
  • Inglot, korektor - pisałam o nim tutaj. Niestety, musiałam wyrzucić, ponieważ podczas temperowania całkowicie mi się rozwalił.
  • Artdeco, korektor - pisałam o nim tutaj.
  • Max factor, All Day Flawless - pisałam o nim tutaj.
  • Smart Girls Get More - róż do policzków, który bardzo lubiłam! Niestety, spadł i rozwalił się na drobny mak. Naprawiłam go sposobem DIY, ale nie daje takiego samego efektu jak przed upadkiem, więc postanowiłam się go pozbyć.



Ufff i to tyle z mojego denka :-) Jak widzicie niby jest tego dużo, ale biorąc pod uwagę fakt, że prawie cała kolorówka to efekt czyszczenia toaletki - nie jest tak źle!


Czy są tutaj jacyś Wasi ulubieńcy?


Czytaj dalej »

Powrót do ulubieńca sprzed lat | Biovax maska do włosów słabych

Cześć i czołem ;-) Za oknem powoli robi się wiosennie, więc w końcu nasze ciała, włosy i skóra będą mogły odpocząć, i zrzucić warstwy ochronne. Ale właśnie, włosy... Kiedyś w kilku postach wspominałam o maseczce Biovax do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Och, jak my się kiedyś lubiłyśmy :-) Postanowiłam do niej wrócić po prawie 1,5 rocznej przerwie. Co teraz o niej myślę?

Czytaj dalej »

Dr Pomoc - skarpetki złuszczające // Jak się sprawdziły?

Od dłuższego czasu w Internecie jest głośno na temat skarpetek złuszczających. Wiele firm wypuściło je na rynek, co pozwala nam na kupienie ich w różnych cenach. Powinny być one ratunkiem dla zniszczonych stóp, twardych i suchych pięt oraz przebarwień. A jak jest naprawdę?

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Always believe in your beauty , Blogger