★ Maskara Wonder'full Wake Me Up ★ Jak się u mnie sprawdziła?

Cześć :-) Dziś na szybko przychodzę do Was z recenzją produktu, który również dostałam jako Inspiratorka Rimmel, jest to bowiem nowa maskara Wonder'full Wake Me Up z ekstraktem z ogórka. Jak wypadła ona w zestawieniu z pierwszą wersją z olejkiem arganowym? Co o niej myślę?


Maskara ma identyczne opakowanie jak jej pierwotna wersja, jednak różni się ono tylko kolorem. Piękna zieleń rzuca się od razu w oczy. Koszt tego tuszu to około 35 zł. Jej zapach w ogóle nie przypomina mi ogórka, jednak mimo to jest przepiękny, ale lekko perfumowany.


Jeśli chodzi o szczotkę, jest ona bardzo duża, z dużą ilością włosków. Po środku ma zgłębienie. Kolor natomiast jest kruczoczarny, co jest plusem.


No właśnie, plusy... Czy oprócz zapachu i kolory znalazłam jakieś inne? Wydaje mi się, że nie. No, może fakt, że maskara nie osypuje się i cały dzień wygląda tak samo. Oprócz tego, kompletnie mi się nie spodobała i jest moim osobistym bublem. Szczoteczka jest tak wielka, że od razu możemy pobrudzić sobie powiekę, nie mówiąc już o dolnych rzęsach. Konsystencja tuszu jest bardzo mokra, przez co strasznie się odbija i długo schnie, i skleja rzęsy już przy drugiej warstwie.  Gdy go użyłam pierwszy raz, załamałam się, rzęsy były tak mokre, jakbym je zmoczyła wodą. Więc tusz odleżał swoje w toaletce i myślałam, że gdy trochę podeschnie będzie lepszy, ale nie. Nic takiego się nie stało. 


Jeśli chodzi o założenia producenta, które były takie, że maskara "otwiera oko, pogrubia, wydłuża i unosi rzęsy, dociera do każdego włoska, rozdziela", to zgadzam się tylko z tym, że delikatnie otwiera oko, jednak wygląda ono bardzo, bardzo naturalnie; trochę wydłuża i dociera do każdego włoska, to fakt. Nie wiem, na czyich rzęsach producent testował maskarę i widział pogrubienie, bo ja go kompletnie nie widzę. Rozdziela? Chyba robi pięć rzęs z całości. 


Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda na rzęsach. Na zdjęciach nie prezentuje się, aż tak źle, ponieważ wiadomo, że są one robione z bliska.


1-sze zdjęcie: Bez tuszu.
2-ie zdjęcie; Jedna warstwa.
3-cie zdjęcie: Dwie warstwy.


Tak jak mówiłam, tusz daje bardzo, bardzo naturalny efekt. Bardziej podobała mi się wersja z olejkiem arganowym, która dawała podobny efekt, ale mimo wszystko rzęsy były bardziej widoczne. Nie wyrzucę jej, oczywiście, możliwe, że użyję czasem, ale raczej tylko w te dni, kiedy będę siedziała w domu i po prostu będę miała ochotę czuć coś na swoich rzęsach.


Wiem, że wiele z Was ją polubiło, na wizażu również ma pozytywne opinie, jednak mnie nie zachwyciła. Możliwe, że jeśli jeszcze bardziej podeschnie, to efekt będzie inny. Jeśli tak będzie, na pewno edytuję ten post i Was o tym powiadomię. Opinia jest tylko i wyłącznie moja, więc mam nadzieję, że nie wywoła negatywnych emocji u dziewczyn, które są tą maskarą zachwycone :-) Jeśli chodzi o moje brwi, tutaj post jak je zaznaczam -> klik.


A Wy testowałyście tę maskarę? Lubicie efekt naturalnych rzęs czy firanek?




EDIT: Wybiło mi 100 obserwatorów, dziękuję! <3 Już we wtorek opublikuję rozdanie! Czekajcie, myślę, że warto :-)

36 komentarzy:

  1. Ja znam tylko wersję z olejkiem arganowym. Na poczatku mi nie odpowiadała, ale teraz jak podeschła i się już kończy to jak najbardziej :) Chociaż dalej sądzę, że daje bardzo naturalny efekt podobny do maskary lovely, a może nawet gorszy? Dlatego nie jest za bardzo warta swojej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej maskary z Lovely jeszcze nie miałam, ale jak wszystkie tusze wykończę, to się skuszę :) Fakt, tamta wersja dawała bardzo naturalny efekt, ale ta jest dziesięć razy gorsza..

      Usuń
  2. Obawiam się, że ten tusz i u mnie by się nie sprawdził ponieważ jest perfumowany, a ja mam zbyt wrażliwe oczy na tego typu kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie jestem pewna czy jest perfumowany, ale możliwe, że tak, bo ten zapach taki podejrzany :)

      Usuń
    2. No to może lepiej nie ryzykować ;)

      Usuń
  3. Widzę, że ta maskara budzi mieszane uczucia wśród blogerek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie :) Co blogerka, to opinia :)

      Usuń
  4. Myślałam o tym tuszu (w zielonym opakowaniu), ale szczoteczka rzeczywiście do niczego :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. O, skoro lubisz taki naturalny efekt, to jest okej :) Mi niestety nie podpasowała.

      Usuń
  6. great post :) have a nice Sunday:)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks a lot, a great Sunday for u too :)

      Usuń
  7. Uwielbiam podkład z tej serii, ale maskary jeszcze nigdy nie miałam; )

    OdpowiedzUsuń
  8. W blogosferze zdania są o tej maskarze podzielone. Ja chyba jej jednak nie wypróbuję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wake Me Up z każdym dniem coraz bardziej mi odpowiada. A moje oczęta w końcu się przyzwyczaiły do ogórkowego zapachu i już nie pieką jak na początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super, że Ty ją polubiłaś:)

      Usuń
  10. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziła. ;) Za to ma fajne opakowanie. ;D Nie czytałam wcześniej nigdzie na blogu opinii o niej. o.o

    OdpowiedzUsuń
  11. nie miałam, póki co na moich rzęsach lambre na zmianę z max factorem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie mnie kusi ta maskara w zielonym opakowaniu, odkąd tylko o niej usłyszałam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj, mi się nie sprawdziła, ale może Ty będziesz zadowolona.

      Usuń
  13. Różne opinie na temat tego produktu widziałam, ciekawe jak spisałby, się u mnie w sumie rzęsy, rzęsą nie są równe.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Całkiem ładny efekt na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie używałam,ale efekt jest niezły;)

    OdpowiedzUsuń
  16. efekt na rzęsach nie jest zły. ja nie próbowałam tej maskary, ale nawet nie planuję, bo mnie strasznie uczulają tusze drogeryjne, więc nawet nie chce ryzykowac ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa jestem, jak u mnie by się sprawdził. Choć ja mam takie rzęsy, że nigdy nie ma szału :)))

    glamdiva.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam takiego, ale jest całkiem ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ładny naturalny efekt, taki na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ogólnie maskara mi się podoba, szczoteczka jest dla mnie bardzo dobra, a efekt daje wyraźny, choć naturalny (a taki lubię). Tylko faktycznie za mokra jest formuła, też liczę, że trochę podeschnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. wolę jednak tusze Maybelline :) do rimmela pod tym względem jakoś nie mam zaufania ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja polubiłam ogórkową mascarę :) Nie daje efektu sztucznych rzęs ale na co dzień jak dla mnie w sam raz. Jedyny minus to ta szczoteczka która jest taka wielka ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam tych maskar :P mnie ten efekt naturalny chyba tez nie przypadłby do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  24. ładny efekt na rzesach, lubię jak są tak równo rozdzielone.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam jej, ale wygląda nawet fajnie. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś komentarz :)

Zawsze zaglądam na blogi, które mi podajecie!

Polub mój Fanpage na Facebooku, żeby być na bieżąco.

Copyright © 2014 Always believe in your beauty , Blogger