BALSAM DO UST TISANE | sztyft vs. słoiczek |

Cześć! :-) Co u Was? Lubicie jesień? Ja nienawidzę, gdy pada deszcz i akurat muszę wyjść z domu.. Oprócz tego, jest naprawdę pięknie. Dziś było bardzo cieplutko i, aż buźka sama mi się cieszyła jak szłam na autobus! I wszędzie te liście... :-) Ale do rzeczy. Testowałam balsam do ust Tisane w dwóch wersjach - w słoiczku i w sztyfcie. Jesteście ciekawe, czy oby dwie wersje są takie same i jak się sprawdziły?


Na sam początek powiem, że balsamu do ust Tisane nie miałam nigdy wcześniej, ale słyszałam o nim wieeele dobrego :-) Cena pomadki jest troszkę wyższa, ale o jakieś 1-2zł. Oby dwa produkty można dostać w przedziale 7-10 zł. Słoiczek zawiera 4,7g balsamu do ust, a sztyf 4,3g.



Historia balsamu do ust Tisane...


Jako pierwszy powstał balsam w słoiczku i oto obietnice producenta, jeśli chodzi o jego działanie:

"Naturalny kosmetyk, przeznaczony do pielęgnacji i ochrony ust. Wygładza szorstkie, spierzchnięte usta, przywracając aksamitną gładkość. Chroni usta przed wpływem czynników środowiskowych jak słońce, wiatr, deszcz, mróz. Odżywia delikatną skórę warg. Nawilża i chroni usta przed wysychaniem. Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki."


I skład, później dowiecie się, dlaczego go wstawiam...

Skład: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin



Po jakimś czasie, producent zobaczył jak bardzo popularny jest jego produkt do ust, jednak klienci skarżyli się na niewygodny słoiczek, więc padł pomysł stworzenia tego balsamu w sztyfcie ii (!) ULEPSZENIA JEGO FORMUŁY. Piękne, prawda? Cudowny balsam w wygodnym sztyfcie, w dodatku ulepszony. To musiało się skończyć dobrze!

Ale czy się skończyło? :-) W tym wypadku producent obiecał:


"Nowe wcielenie kultowego balsamu do ust Tisane. Teraz w postaci sztyftu. 
Pomadka-balsam do ust Tisane wygładza, nawilża i odżywia suche, popękane wargi. Chroni i regeneruje naskórek ust wystawionych na niekorzystne działanie pogody (wiatr, mróz, słońce). Ułatwia gojenie opryszczki. Najważniejszym składnikiem balsamu są aktywne wyciągi z trzech ziół: melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego. Liść melisy zawiera składniki o działaniu wirusostatycznym i bakteriobójczym. Ziele jeżówki stosowane zewnętrznie podnosi odporność tkanek na infekcje bakteryjne i wirusowe. Flawonoligany zawarte w nasionach ostropestu plamistego wykazują niezwykłą zdolność regeneracji uszkodzonych komórek. Ponadto pomadka zawiera wosk pszczeli i oleje roślinne, które zapobiegają utracie wilgoci i chronią przed wpływem niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz miód i witaminę E, skutecznie odżywiające uszkodzone komórki naskórka i przyspieszające ich regenerację."

Oraz skład..

Skład: Olea Europaea Oil, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Ricinus Communis Seed Oil, Petrolatum, Hydrogenated Coco Glycerides, Paraffin, Lanolin, Mel, Echinacea Purpurea & Melissa Officinalis Extract Leaf & Silybum Marianum Extract, Cera Alba, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Palmitoyl Oligopeptide, Tocopheryl Acetate, Sorbitan Isostearate, Ethyl Vanillin, Tribehenin, Propylparaben, Methylparaben 


Jak widać nie tylko obietnice producenta stały się większe, skład również znacznie się wydłużył. Jak wpłynęło to na ten produkt? Otóż moim zdaniem...

... nowa, ulepszona formuła, nie do końca okazała się taka super. Już tłumaczę dlaczego. Gdy tylko dostałam paczkę, zaczęłam testowanie od pomadki, ponieważ byłam święcie przekonana, że to ten sam produkt. Na początku bardzo mi się podobała, usta były nawilżone i miękkie, ale brakowało mi TEGO CZEGOŚ, i zastanawiałam się dlaczego ten produkt wywołuje taki szał pośród innych dziewczyn. Wtedy użyłam po raz pierwszy balsamu w słoiczku i... już po pierwszej aplikacji zrozumiałam różnicę! Toż to były dwa, odmienne produkty :-)

Jakie jest ich działanie i czym się różnią?

SZTYFT:

-> nawilża, odżywia usta przez kilka godzin
-> szminki ładnie na nim wyglądają
-> nie likwiduje suchych skórek
-> jest STRASZNIE niewydajny - po trzech tygodniach używania, zostało mi dosłownie 3cm produktu
-> trwałe opakowanie

-> podczas zimna czy wiatru na dworze, szybko znika z ust
-> mam wrażenie, że usta szybko się do niego przyzwyczaiły i po jakimś tygodniu zaczęły się bardziej przesuszać

SŁOICZEK:
-> REGENERUJE usta
-> nawilża, odżywia na cały dzień/noc
-> odstrasza suche skórki
-> jest ogromnie wydajny
-> niestraszny mu wiatr czy minusowe temperatury
-> ma bardziej tłustą konsystencję i czuć, że jest taki "porządny"


-> koi usta (podczas choroby miałam bardzo spierzchnięte i popękane wargi, już po jednej nocy, po jego użyciu były zregenerowane)
-> słoiczek jest strasznie niepraktyczny..


Jak widzicie, słoiczek wygrywa :-) Oba produkty pachną jednak tak samo, słodko i przyjemnie. Pozostawiają również zdrową poświatę na ustach, ale nie bez przesady, mężczyźni spokojnie mogą podkradać ten produkt zimą :-) Jako, że sztyft już praktycznie jest na wykończeniu, zostaję przy słoiczku i podejrzewam, że będę do niego wracała każdej zimy. 


A Wy znacie ten balsam? Którą wersję wolicie?





FAKT, ŻE PRODUKT DOSTAŁAM ZA DARMO NIE WPŁYNĄŁ NA MOJĄOPINIĘ!











30 komentarzy:

  1. Pozostanę wierna moim masełkom od Nivea :)) Buziaki kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wersję w słoiczku chętnie dałabym się namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spotkałam się z pozytywnymi opiniami na temat słoiczka, ale o sztywcie nic nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam wersję w słoiczku, jak dla mnie średnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że u każdego sprawdza się inaczej :)

      Usuń
  5. Zawsze sięgałam po wersję w słoiczku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam sztyft, ale jakoś nie przypadł mi do gustu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja używałam w "słoiczku", ale działał tylko początkowo, później wręcz odwrotnie niż powinien.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bardzo podobną opinie do Twojej. Wole Tisane w słoiczku. Na taka pogodę to mój niezbędny kosmetyk w torebce. Stosuję jeszcze Regenerum do ust. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam! Ale jednak tą wersję w tubce, nie lubię mazać palcami po ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze wiedzieć, pomadka wygodniejsza, jednak słoiczek wygrywa jak widać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Słoiczek faktycznie lepszy chociaż zdecydowanie mniej poręczny. :<

    OdpowiedzUsuń
  12. Słoiczek faktycznie lepszy, ale mniej poręczny. :<

    OdpowiedzUsuń
  13. wkurzają mnie kosmedtyki w słoiczkach.. wolę zdecydowanie w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja mam słoiczek zawsze ze sobą i również jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie słoiczek odpada, mam za długie pazurki;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie próbowałam balsamów Tisane, ale na pewno wypróbuję słoiczek :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A więc może skuszę się na słoiczek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie też słoiczek zdecydowanie wygrywa :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmm, bardzo polubiłam sztyft, muszę więc sprawdzić słoiczek, skoro jeszcze lepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim zdaniem to świetny produkt. Delikatnie nawilża, pozostawiając przy tym piękny, miodowy zapach. Koli i leczy. Opakowanie jest małe i poręczne, więc zmieści się nawet do małej torebki.

    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie: http://snowarskakarolina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś komentarz :)

Zawsze zaglądam na blogi, które mi podajecie!

Polub mój Fanpage na Facebooku, żeby być na bieżąco.

Copyright © 2014 Always believe in your beauty , Blogger