ULUBIEŃCY MARCA // Lovely, Oyster, Biały Jeleń, Baby Dream, Zrób Sobie Krem i inne

Witajcie kochani :) Czy tylko mnie dobija pogoda za oknem? Szaro, buro i ponuro. Mam wrażenie, że to początki jesieni - nie wiosny. Od dziś mogę cieszyć się wolnym na uczelni. W związku z planem, który mam w tym semestrze, to ogromna ulga. W końcu mogę się wyspać i zrobić coś dla siebie :-) Dziś postanowiłam przedstawić Wam moich ulubieńców. Po napisaniu tego posta biorę się za (wios)enne porządki. 

W tym miesiącu ulubieńców podzieliłam na trzy kategorie: kolorówka, twarz, dłonie i włosy. Niektóre z tych produktów używam przez 3/4 marca, niektóre od kilku miesięcy, ale zdecydowanie mogę nazwać każdego z osobna ulubieńcem! 


WŁOSY:


W tym miesiącu testowałam kokosowy duet do włosów od Oyster, o którym pisałam tutaj. Maska skradła moje serce i zostanie na pewno ze mną na dłużej. Zapach utrzymuje się do następnego mycia. Sprawia, że włosy są miękkie, sypie, gładkie. Podtrzymuje kolor, a nawet jakby delikatnie rozjaśnia, tj. sprawia wrażenie, że są one takie świeższe. Naprawdę jeden z lepszych produktów. Szampon Baby Dream postanowiłam wypróbować po milionach przeczytanych recenzji. Wiecie już, że moja skóra głowy jest wybredna i toleruje jedynie szampon GF do włosów normalnych, każdy inny wywołuje łupież. Ten tego nie zrobił. Nie zawiera SLS, więc delikatnie oczyszcza - dlatego raz w tygodniu sięgam mimo wszystko po mój szampon z Garniera. Szamponem Baby Dream myję tylko skalp, a włosy na długości powstałą pianą. Ładnie pachną oraz są miękkie w dotyku.

DŁONIE:


Krem do rąk Mariza trafił do mnie kilka miesięcy temu, ale leżał w zapasach. Na wizażu ma niesamowicie pozytywne opinie, więc w końcu po niego sięgnęłam i podpisuję się pod wszystkim. Ma bardzo fajny skład, pachnie delikatnie, kremowo; trzeba uważać z ilością, ponieważ może się długo wchłaniać, ale jeśli nałożymy jej wystarczająco, dłonie są momentalnie odżywione, delikatne w dotyku. Sprawiają wrażenie jakbyśmy nałożyły na nie bazę silikonową. Ten mały cudak z Eveline leżący obok kremu jest cudowny. To lakier do paznokci z serii Big Brush, nr 914Tutaj w komentarzu możecie zobaczyć jak prezentuje się na paznokciach. Iście weselny efekt.

KOLORÓWKA:


Puder Stay Matte od Rimmel od lat podbija Youtube i blogosferę. Mam go od listopada i zużycie jest minimalne. Fajnie matowi, czasami aż za bardzo, ale jest bardzo wygodny, ponieważ mat utrzymuje się do kilku godzin. Mam wersję transparentną i jest to mój ulubiony rodzaj pudrów, nie muszę martwić się wówczas o odcień. Pomadka Long Lasting od Lovely też jest wszystkim znana. Odcień brudnego różu jest genialny. Utrzymuje się dosłownie cały dzień, schodzi równomiernie, nie odbija się, pięknie pachnie... Jedyny minus to to, że z tej serii dostępne są tylko trzy kolory. Lovely, chcemy więcej!

TWARZ: 


Ostatnia kategoria to twarz. Od niecałego miesiąca wprowadziłam naturalną pielęgnację twarzy, z powodu na moje problemy skórne i kapryśną cerę. Jedynym nienaturalnym produktem, którego używam od kilku miesięcy to Ganier płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej. Jest bardzo delikatny, zmywa cały makijaż przy czym nie wpływa na stan naszej skóry. Hypoalergiczne mydło Biały Jeleń leżało u mnie w domu od dawna, nowe, nieużywane. W końcu postanowiłam po nie sięgnąć i w ten sposób oczyszczam twarz każdego wieczora. Radziłabym uważać, żeby mydło nie dostało się do oczu - wtedy bardzo szczypie. Po zmyciu twarz jest bardzo oczyszczona, aż skrzypiąca, dlatego od razu trzeba nałożyć na nią olejek/krem. Ja sięgam po olej lniany w połączeniu z kwasem hialuronowym w stężeniu 1%, które mam ze strony Zrób Sobie Krem. Postanowiłam wybrać olej lniany, ponieważ jest bardzo tani, a jak to mówiły inne dziewczyny - niedoceniony. Używam tej mieszanki równo od trzech tygodni i widzę zdecydowane zmiany na mojej twarzy. Ograniczona ilość niedoskonałości prawie do 0 (przed miesiączką wyskoczyły mi trzy wypryski), cera jest uspokojona, nawilżona, napięta i gładka w dotyku. Od tego momentu mam bzika na punkcie naturalnej pielęgnacji. Podoba mi się to wszystko coraz bardziej! Od kilku dni sięgam też po mydło czarne Nacomi jako peeling enzymatyczny, jednak nie używam go wystarczająco długo, by móc wydawać o nim jakiekolwiek opinie.


To chyba wszystko. Wyżej wymienione przeze mnie produkty są tanie, łatwo dostępne. Jedynie maska do włosów Oyster, krem Mariza czy olejki trzeba zamówić drogą Internetową, ale to chyba nie jest problemem.


A jak Wasi ulubieńcy marca?



Nie wiem czy do świąt pojawi się kolejny post, więc chciałam życzyć Wam zdrowych i spokojnych świąt, spędzonych w rodzinnej atmosferze. Wszyscy powinniśmy odciąć się w te dni od nauki, pracy i obowiązków pozadomowych. Skupmy się na dużej ilości śmiechu i naszych bliskich! :*




26 komentarzy:

  1. U mnie niestety nie sprawdził sie szampon Baby Dream, a szkoda... ale bardzo zaciekawił mnie krem do rąk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego się nie sprawdził? :(

      Usuń
    2. Rozczesanie włosów po umyciu było męką i musiałam myc włosy codziennie, bo po jednym dniu juz byly brzydkie. Ale faktem jest, ze stosowalam go kilka lat temu gdy moje włosy były w innej formie- gorszej. Pewnie juz go nie wypróbuję na wlosach, ze względu na złe wspomnienia, ale szampon mam w swoich zbiorach i bardzo lubię myc nim pędzelki:):)

      Usuń
  2. Uwielbiam. Nie ! (to zbyt słabe określenie) kocham płyn micelarny Garniera, póki co nie znalazłam godnego mu następcy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to samo, dlatego raczej nie będę nawet zastępcy szukała, skoro wiem, że ten sprawdza się super i nie robi krzywdy mojej cerze :)

      Usuń
  3. U mnie szampon poległ , nie mogę rozczesać włosów .
    ciekawi mnie to połączenie oleju lnianego, mało się na tym znam a chętnie bym spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ciężko rozczesać po nim włosy, dlatego ja myję nim tylko skalp :) Też się nie znam, ale coraz więcej o tym czytam. Jeśli masz cerę mieszaną, z suchymi skórkami, ale przetłuszczającą się w strefie T, skłonną do niedoskonałości to polecam Ci taką mieszankę :)

      Usuń
  4. Uwielbiam ten szampon. A później odżywka z Alterry. To mój duet doskonały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. spróbuje z tym olejem lnianym bo ostatnio mam jakąś masakre na twarzy :)
    obecnie używam szamponu babydream jest dobrze, ale szału nie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak się sprawdzi u Ciebie olej lniany :)

      Usuń
  6. dla mnie Garnier płyn to ideał. Ulubieniec na całe życie, oby go nie wycofali

    OdpowiedzUsuń
  7. Krem do rąk od Marizy bardzo polubiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Różowy Gannier i szampon uwielbiam, bardzo sie u mnie sprawdzają :) Obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się dorwać do tego szamponu Babydream ;) Widzę wśród ulubieńców mój ulubiony płyn micelarny z Garniera :) Pozdrowieńka! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście nie znam nic z Twoich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam pomadkę z Lovely! Mam nadzieję, że poszerzą gamę kolorystyczną, bo 3 to zdecydowanie za mało ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, żadnego z tych kosmetyków nie znam ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. Różowego garniera bardzo lubię :)
    Często też sięgam po oleje i kwasy z ZSK :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam ten szampon Babydream - jak dla mnie jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też polubiłam płyn Garnier, ale nie był to zachwyt ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Micelar od Garniera bardzo lubię <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam ten płyn micelarny i podkład z Rimmel! :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie się niestety Baby Dream nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tą pomadkę Lovely również kocham i podpisuję się pod petycją o więcej kolorów! :D Płyn Garnier także sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś komentarz :)

Zawsze zaglądam na blogi, które mi podajecie!

Polub mój Fanpage na Facebooku, żeby być na bieżąco.

Copyright © 2014 Always believe in your beauty , Blogger