Ulubieńcy kwietnia&pierwszego tygodnia maja // Max Factor, Maybelline, Sylveco, Nacomi i inne

Hej, hej! :) Wiem, ostatnio rzadko tutaj bywam. Ale jestem zabiegana przez uczelnię, praktyki. Mało to, tydzień temu cieszyliśmy się wszyscy majówką, więc też odpoczywałam. W zeszłą sobotę miałam przyjemność być na wieczorze panieńskim Anetki. Jak widać - czasu brak, ciągle gdzieś jestem. Ale dziś postanowiłam usiąść i przedstawić Wam na szybko kilka produktów, które namiętnie używałam w kwietniu, i przez pierwszy tydzień maja, ale już mogę powiedzieć o nich coś więcej. 

Aha, no i wiosna, piękna wiosna w końcu jest z nami! Mam nadzieję, że już zostanie na stałe :-)

PIELĘGNACJA:


Jeśli uważnie czytacie moje posty (a nie tylko oglądacie zdjęcia) to wiecie, że od około 2 miesięcy, a może i trochę więcej - sama już zgłupiałam - postawiłam na naturalną pielęgnację. Lekki brzozowy krem Sylveco używam od ponad miesiąca i już mogę powiedzieć, że zostanę przy nim na stałe. Bardzo ciężko jest mi znaleźć krem do twarzy, który nie spowoduje wysypu niedoskonałości. Miałam już wprowadzone olejki, kwas hialuronowy i inne produkty, a kremu na dzień brakowało. Odstawiałam trochę na bok jego kupno, ale w końcu się skusiłam, bo ileż można czekać. Po milionach recenzji i godzinach przesiedzianych na Youtube, Bloggerze, i Wizażu kupiłam tego oto przedstawiciela marki Sylveco. Jest faktycznie lekki, szybko się wchłania, zostawiając tym samym na twarzy leciutką, przyjemną powłokę nawilżającą - nie mylić z tłustym filmem! Nie zapchał mnie, no i jest niemiłosiernie wydajny. Czarne mydło Nacomi natomiast jest ze mną od marca. Oj, to jest dopiero cudo! Początkowo zapach mnie odrzucał, ale teraz nawet go lubię :-) Trzeba się przyzwyczaić. Używam jako maski/peelingu enzymatycznego. Nakładam na cała twarz cienką warstwą i trzymam kilka minut. Pięknie oczyszcza twarz, zostawia ją matową, konieczne jest nałożenie olejku lub kremu. Delikatnie, ale skutecznie rozjaśnia przebarwienia po trądziku; podczas jego używania wyskoczyło mi tylko kilka niespodzianek. No i kolejne cudo natury - maska do włosów Siedem Mocy od Babuszki Agafii. Mam jeszcze jedną w zapasach, ale póki co używam tej. Jest bardzo wydajna, ta mała saszetka to tylko zmyłka ;-) Zapach jest bardzo świeży, delikatny, nie utrzymuje się na włosach. Włosy po jej użyciu są nawilżone i czuć, że nie ma na nich żadnych niepotrzebnych składników. Są leciutkie i przyjemne w dotyku.

KOLORÓWKA:


No i czas na szybkie podsumowanie kolorówki. Baza pod cienie Avon jest ze mną od kilku tygodni. Odkąd moja siostra zaczęła znów zbierać zamówienia, ja prawie za każdym razem coś zamawiam. Ten produkt skusił mnie pozytywnymi opiniami w Internecie (nie trafiłam na żadną złą!) i podpisuję się pod nimi. Ma delikatny, beżowy odcień, przez co idealnie wyrównuje koloryt powieki. Cienie utrzymują się w idealnym stanie praktycznie przez cały dzień. Wystarczy jej dosłownie odrobinę, by nałożyć na całą powiekę. No i kosztuje tylko 9,99zł w promocji! Korektor Maybelline Affinitone podobnie jak jego sąsiada podkład Max Factor FaceFinity 3w1 kupiłam na promocji w Rossmannie. Korektor jest idealny pod oczy. Jasny, pięknie się utrzymuje. Na niedoskonałości sprawdzi się tylko do 2/3h, później w magiczny sposób z nich znika. Za to podkład Max Factor to mój hit! Jest lekki, ale kryje jak ta lala. Kolor jest w miarę jasny, dla mnie za ciemny o dosłownie pół tonu, ale po dobrym rozprowadzeniu tego nie widać. Może podkreślać suche skórki, ale jeśli użyjemy pod niego bazę mamy gwarantowany efekt Photoshopa. No i najważniejsze... Utrzymuje się cały dzień! Przysięgam. Twarz zaczyna się delikatnie świecić po 6/7h, po czym delikatnie przecieram ją chusteczką i po problemie. Na wspomnianym przeze mnie panieńskim pod podkład użyłam bazy Mariza i wszystko przypudrowałam pudrem Rimmel - makijaż przetrwał godziny tańców, podskoków, śmiechu, a nawet płaczu. No po prostu bomba! :) Kolejny niepozorny produkt to róż do policzków Avon, w przepięknym jaśniutkim odcieniu różu. Delikatnie nałożony daje bardzo dziewczęcy look, utrzymuje się długo i jest kompletnie matowy. Natomiast ostatni produkt to pomadka Golden Rose z serii Velvet Matte, której wcześniej nienawidziłam. O dziwo, teraz pokochałam :-) Mój kolor to nr 9, piękny, intensywny róż, utrzymujący się niesamowicie długo.



A Wy co najczęściej używałyście w ostatnim miesiącu?



20 komentarzy:

  1. W ost. miesiącu również zakupiłam Golden Rose Matte Velvet w ilości 3szt. i się zakochałam :) Facefinity - bardzo dobry wybór! Można stopniować krycie i nie daje efektu maski <3 A Avonu niestety nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, no czasami efekt maski daje. Zależy od stanu skóry :(

      Usuń
  2. Czarne mydło i ten podkład Max Factor z chęcią bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa marki Sylveco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podkład o którym piszesz z Mac Factor ale póki co mam mieszane uczucia. Jeszcze nie wyrobiłam sobie o nim opinii ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś wcześniej nie było mi po drodze z Twoimi ulubieńcami :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. miallam kiedys ten korektor i milo wspominam :) ja o ulubiencach ostatnio swoich pisalam :) bardzo polubilam sie z marka kiehls :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, widziałam, jednak z Kiehl's nic nie znam:(

      Usuń
  7. Swego czasu badzo przepadałam za podkładem Max Factor.
    Jak dla mnie jest idealny na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Równiez uwielbiam podkład z MF :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie skończył mi się mój korektor z firmy Astor. Był naprawdę świetny i ze smutkiem wyciskam jego resztki. Ten Affinitone by mi się przydał. Bardzo lubię te podkłady. Na czarne mydło kuszę się już od dawna ;) Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie ten podkład czeka na lato, bo chyba mam za ciemny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czas wybrać się na zakupy :) Miałam tylko bazę pod cienie Avon :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z GR mam matową pomadkę w odcieniu 02 i jestem w niej zakochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Korektor z Maybelline bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem fanką wszystkiego od Sylveco. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czarne mydło chętnie bym wypróbowała :) jeśli chodzi o krem Sylveco to na początku też mnie nie zapychał, ale z czasem niestety zaczął :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię czarne mydło, szczególnie do pielęgnacji twarzy ;) Kiedyś też bardzo lubiła korektor Affinitone, jednak ostatnio moje serce skradł produkt z Loreal True Match ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A myślałam, że ja stosuję dużo kosmetyków ;) Z tego co wypisałaś, mi najbardziej podpasowała ta maska http://kosmetykiorientu.pl/maski-do-wlosow/108-receptury-babuszki-agafii-maska-do-wlosow-super-silna-wzmocnienie-stymulacja-wzrostu-100-ml.html. Jak zamawiałam, a robiłam to trochę w ciemno, to myślałam, że może na dwa razy starczy, a tymczasem jest naprawdę mega wydajna i chociaż bardzo tania to ma aż 100 ml, także sporo. A naprawdę działa – moje włosy są po niej nawilżone, wzmocnione, lepiej się układają i szybciej rosną (od jakiegoś czasu obserwuję coraz to nowe baby hair :)). Ogólnie wyglądają na zdrowsze, a po tej ostatniej zimie to zdecydowanie potrzebowały regeneracji.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś komentarz :)

Zawsze zaglądam na blogi, które mi podajecie!

Polub mój Fanpage na Facebooku, żeby być na bieżąco.

Copyright © 2014 Always believe in your beauty , Blogger